środa, 1 marca 2017

Przerwa techniczna

Dziś dostałem projekt budowlany wymarzonego domu, który zamierzam wkrótce osobiście postawić (oprócz tradycyjnego drzewa i syna).
W związku z powyższym przestaję nawet marzyć, że w najbliższym czasie znajdę chwilę by pisać bloga.

Jesienią pokażę co wybudowałem.
Póki co, będę dostępny na Facebooku i pod telefonem.

Do zobaczenia!

sobota, 11 lutego 2017

Tupolewizm

To odmiana nieodpowiedzialności cechująca się przewożeniem najważniejszych osób w państwie nieopancerzonym samochodem, kierowanyn przez mało doświadczinego kierowcę, który nie używając jednocześnie sygnałów świetlnych i dźwiękowych wyprzedza na podwójnej ciągłej.

niedziela, 29 stycznia 2017

Biskup Alois Hudal - pomocnik doktora Mengele

Nie jest tajemnicą, że finansowa potęga Watykanu powstała dzięki błogosławieństwu udzielonemu militarnej potędze nazistowskich Niemiec. Watykan nie gardził kosztownościami, które zostały zrabowane przez Nazistów, mimo że doskonale zdawał sobie sprawę z ich pochodzenia. Najbardziej przerażającym, odrażającym i nieprawdopodobnie nieludzkim faktem jest pomoc wyświadczona przez hierarchów Kościoła katolickego największym hitlerowskim zbrodniarzom, umożliwiająca im ucieczkę do krajów niezależnych od aliantów, m.in. do Argentyny i do Chile a tym samym umożliwiająca uniknięcie odpowiedzialności za popełnione zbrodnie. Jednym z takich "pomocników" był biskup Alois Hudal, znany także jako Luigi Hudal, który pełnił też funkcję agenta wywiadu III Rzeszy, conajmniej od 1938 roku. To m.in. dzięki jego pomocy dr Josef Mengele mógł wieść spokojne życie w Ameryce Południowej i umrzeć śmiercią naturalną w lutym 1979 roku pod zmienionym nazwiskiem.

Dziś nie mam wątpliwości - katoliccy duchowni nie cofną się przed niczym!

niedziela, 15 stycznia 2017

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - wielka różnica

Urodziłem się 40 lat temu.
Moje pierwsze wiarygodne badanie słuchu miałem w wieku 6 lat.
Aparaty słuchowe noszę od 17 roku życia.

Moja córka urodziła się 18 lat temu. Dzięki sprzętowi do przesiewowego badania słuchu ufundowanemu przez W.O.Ś.P. pierwsze wiarygodne badanie wykonano jej DZIEŃ PO URODZENIU. Badanie to nie wykazało wady słuchu. Tak jest zresztą do dziś.

Mój syn urodził się 8 lat temu. Dzięki sprzętowi do przesiewowego badania słuchu ufundowanemu przez W.O.Ś.P. pierwsze wiarygodne badanie wykonano mu KILKA GODZIN PO URODZENIU. DZIEŃ PO WYJŚCIU ZE SZPITALA, W BIELSKIEJ KLINICE MIAŁ WYKONANE SZCZEGÓŁOWE BADANIE SŁUCHU, OCZYWIŚCIE NA PROFESJONALYM SPRZĘCIE PODAROWANYM PRZEZ W.O.Ś.P.
Aparaty słuchowe nosi od 9 MIESIĄCA życia.
Od 6 roku życia chodzi do normalnej szkoły, do normalnej klasy i normalnie się rozwija.

Widzisz różnicę?

niedziela, 18 grudnia 2016

Wierszyk do rozdrobnionej opozycji

Wielu z nas, żądnych korzyści "zjednoczmy się" woła
I choć wolność i rozum największą wartością
Najbardziej jednoczy... niewola
Więc zapytać chcę każdego, co każdy z Was woli -
Zjednoczenia z roztropności
czy wspólnej niedoli?

Opozycjo! Ciebie pytam!
Racz mi odpowiedzieć!
Chcesz miast teraz się zjednoczyć
wspólnie w pierdlu siedzieć?

sobota, 17 grudnia 2016

Wierszyk (nie tylko) dla Janusza


Nie będę Cię Januszu 
już więcej namawiać
Skoro wolisz
"Niech inni idą Polskę naprawiać"

Nie chcę tylko by Tobie 
kiedyś się zdarzyło
Usłyszeć od Frasyniuka
"Ciebie tam nie było!"

Jeśli więc nadal 
działanie odkładasz na potem
Rzeknę: "Zostań z Bogiem
tak jak Jarek
z kotem".

sobota, 19 listopada 2016

Fraszka intronizacyjna

"Vivat król Polski!" - krzyknął ksiądz tłusty
Lecz tron królewski wciąż stoi pusty
Jak pusto w głowie zatem mieć trzeba
by być pokłony przed krzesłem z drzewa?

sobota, 22 października 2016

STRAJK KOBIET CIEBIE NIE DOTYCZY?

Myślisz, że całkowity zakaz aborcji jest już nieaktualny, bo rząd PiS łaskawie odrzucił skrajnie drastyczny projekt Ordo Iuris, bezwarunkowo zakazujący aborcji? Mylisz się! Ten rząd chce zaostrzyć obecnie obowiązujące w Polsce prawo dotyczące aborcji (i jeszcze nazwać to "kompromisem")! 

Nie możemy na to pozwolić!

Mężczyzno! Myślisz że strajk kobiet Ciebie nie dotyczy? Każdy kto "złapał gumę w czasie jazdy" wie, że wtedy trzeba działać szybko. Niezwłocznie idziemy więc do apteki, a tam... "Przykro mi. Klauzula sumienia". Idziesz do drugiej - "Antykoncepcji chemicznej nie sprzedajemy". Kolejną aptekę prowadzą zakonnicy... Idziesz do kolejnej - "Nie ma. Sprowadzimy z hurtowni. Pojutrze". Tak więc za kilka dni możesz już kupić test ciążowy a nie tabletkę "po". 
Nie planowałeś? Nie macie warunków? Nie teraz? Władzy to nie interesuje! Dla niej życie poczęte jest święte! Twoje życie ich nie obchodzi! Musisz!!! A jeśli ona jest chora a ciąża zagraża jej zdrowiu... Musisz!!! A jeśli dziecko jest chore, urodzi się kalekie... Musisz!!! Żadnych badań prenatalnych! Żadnego skrobania! Liczy się sztuka. "Byleby miało imię i zostało ochrzczone" - stwierdził niedawno prezes Kaczyński. Nawet trwale ciężko chore, zdeformowane, mocno niepełnosprawne, co do którego wiadomo, że umrze tuż po porodzie? Musisz!!! Bo tak każe Ci rząd PiS!

Nie możemy na to pozwolić!

Nie chcesz być zmuszana(-y) do heroizmu ponad Twoje siły? Nie popierasz aborcji i wiesz, że nikt z nas nikogo do niej nie zmuszał i nie zamierza. Dlatego musisz tu być w poniedziałek, 24 października! Musisz powiedzieć "Nie!" barbarzyńcom chcącym zniszczyć Ci życie w imię obrony tzw. życia poczętego, nawet jeśli jest ono niechciane, ciężko chore a nawet umierające! 

Przyjdź 24 października o godz. 16.30 na oświęcimski Rynek.

niedziela, 16 października 2016

ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE, BĄDŹ WOLICA TWOJA...

Dwa dni temu kraj obiegła wiadomość, że w Domu Schronienia Samotnych i Potrzebujących oraz Samotnej Matki w Zgierzu koło Łodzi imienia (świętej) Matki Teresy z Kalkuty nagle wzrosła śmiertelność wśród pensjonariuszy, co wzbudziło zainteresowanie samorządu, który po kilku latach bezgranicznego zaufania dla prowadzących ten dom katolickich duchownych wszczął kontrolę. Wyniki tej kontroli były tak drastyczne, że postanowiono zamknąć ten przybytek w trybie natychmiastowym, zaś policja i prokuratura bada czy mogło dochodzić do wyłudzania majątków podopiecznych tego domu, którzy po spisaniu stosownego testamentu nagle przestawali być pensjonariuszami, gdyż odchodzili do domu... Ojca, czyli do Bozi. Na szczęście dość szybko przypomniano sobie, że w Wolicy koło Poznania ten sam starokatolicki Kościół, jedynie detalami różniący się od rzymskokatolickiego, prowadzi podobny przybytek. Patronką tego domu opieki była także święta Matka Teresa z Kalkuty. Była, gdyż przeprowadzona kontrola wykazała podobny stan rzeczy jak w Zgierzu - całodobowe funkcjonowanie domu opieki niezgodnie z prawem, niespełnienie norm sanitarnych, brak należytej opieki pielęgniarskiej i lekarskiej, w wyniku czego czterech podopiecznych tego domu natychmiast trafiło do szpitala. Pozostałych rozlokowano po okolicznych domach opieki, zaś ten w Wolicy również natychmiast zamknięto. Zarzuty te same, uchybienia te same, warunki - te same. Prowadzący i patronka ośrodka - także. Jeszcze wczoraj na stronie internetowej ośrodka można było przeczytać informację, ze ksiądz prowadzący natychmiast otrzymał suspensę, czyli został wydalony ze wspólnoty Kościoła. Dziś także ta strona zniknęła. Szybko, biorąc pod uwagę fakt, że postępowanie prokuratorskie wobec byłego już księdza dyrektora jest dopiero na początkowym etapie. Biorąc pod uwagę skalę już stwierdzonych nieprawidłowości oraz zeznania ocalałych pensjonariuszy obydwu ośrodków tak nagłe suspendowanie wspomnianego księdza dyrektora przez starokatolickiego biskupa jest jedynie rozpaczliwą próbą ocalenia tego ostatniego. 

Obydwa ośrodki - w Zgierzu i w Wolicy funkcjonowały nieprzerwanie i bez kontroli ładnych parę lat. Na chwałę Kościoła katolickiego i ku uciesze świętej patronki Domów Schronienia, która co prawda twierdziła, że cierpienie uszlachetnia, jednak o wyłudzaniu majątków pacjentów nie wspominała ani słowem. Ksiądz dyrektor i jego szef - także.

Ile jeszcze ośrodków pomocy w Polsce nosi imię świętej Matki Teresy z Kalkuty?

niedziela, 2 października 2016

Autorytet dla nieodpowiedzialnych

Szesnastego maja dwa tysiące czwartego roku ówczesny papież Jan Paweł II kanonizował jedną z nieodpowiedzialnych dewotek, która chorując w ciąży poświęciła własne życie, nie zgadzając się na ratowanie go kosztem dziecka, osierocając przy tym kilkoro innych swoich dzieci już narodzonych i owdowiając kochającego męża. Święty dewot Wojtyła ustanowił więc Giannę Berettę Molla świętą i patronką życia poczętego zarazem. Jak to ze świętymi bywa jej współbracia w wierze pokroili babę na kawałki, robiąc z niej co najmniej kilkadziesiąt relikwii. Tylko dwadzieścia trzy z nich rozwieziono po polskich kościołach, by wierni mogli licznie modlić się do nich o wprowadzenie bezwzględnego zakazu skrobania, na przykład. Słowo "bezwględnego" jest tu kluczowe. Żaden gwałt, ciężka i nieodwracalna choroba genetyczna płodu czy nawet zagrożenie życia matki nie są żadnym usprawiedliwieniem dla zamordowania choćby jednej komórki, będącej zlepkiem plemnika i komórki jajowej. I nie ważne że to coś widać jedynie pod mikroskopem! Z tego może być człowiek! Down nie Down, żadnego In-vitro! Żadnego zamrażania! Żadnych badań prenatalnych! Nawet jak będzie bez mózgu i umrze godzinę po porodzie to przecież kilkadziesiąt minut sobie pożyje w męczarniach... Ma prawo! Zresztą, cierpienie podobno uszlachetnia, jak mawiała inna święta sadystka, Teresa z Kalkuty. Polskie kobiety wkurzyły się nie na żarty! Niejedna wzięła trzeciego października wolne, by manifestować swoją niezgodę na ograniczanie wolności kobiet, na narzucanie wszystkim katolickiego światopoglądu w majestacie tworzonego prawa, na wywyższanie życia często niechcianego płodu kosztem życia matki...

Tymczasem córka świętej patronki życia przekazała jedną z licznych relikwii świętej mamy kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Prezydent teoretycznie świeckiego kraju przyjął ją z wdzięcznością i uklęknąwszy przed cudownym relikwiarzem począł żarliwie modlić się o rychłe wdrożenie bezwzględnego projektu ustawy antyaborcyjnej...
Cóż... Taki prezydent jakie autorytety.

niedziela, 18 września 2016

Dom Przemocy Serafitek

Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej, zwane Serafitkami od 1881 roku ma na celu odrodzenie moralne i religijne narodu. W tym celu niosą  pomoc przede wszystkim ludziom niesamodzielnym, nieuleczalnie chorym, osobom starszym oraz dzieciom niepełnosprawnym intelektualnie. W Oświęcimiu ss. Serafitki prowadzą Zakład Opiekuńczo Leczniczy dla kobiet, stołówkę dla ubogich mieszkańców Oświęcimia a także przedszkole. Każda z oświęcimskich placówek dotychczas cieszyła się dobrą opinią mieszkańców, choć świadkowie przyznają, że w zgromadzeniu panuje surowa dyscyplina. Niestety, doświadczają jej nie tylko same zakonnice...

Od kilku miesięcy Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu prowadzi dochodzenie w sprawie fizycznego i psychicznego znęcania się nad niepełnosprawnymi umysłowo chłopcami i mężczyznami - podopiecznymi Domu Pomocy Społecznej w Białce Tatrzańskiej, prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Serafitek. Prokuratura przyznaje, że przypadki znęcania się nad pacjentami można określić jako dokonywane ze szczególnym okrucieństwem. Trudno więc dziwić się, że o sprawie dowiedziały się lokalne media, a dyrektorka DPS-u została w końcu (po kilku miesiącach) odwołana. Postępowanie w tej sprawie jest obecnie na początkowym etapie. Podejrzani będą odpowiadać z paragrafu 207 Kodeksu Karnego. Zarzut ten zagrożony jest karą od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Nieoficjalnie (Gazecie Krakowskiej - przyp. M.N.) udało się ustalić, że choć do maltretowania podopiecznych w zakonnym ośrodku w Białce mogło dochodzić od dłuższego czasu, sprawa wyszła na jaw, gdy pracę w ośrodku dostała osoba świecka. To ona, widząc sytuację, powiadomiła o niej organy ścigania i zwolniła się z pracy.

Za Dom Pomocy Społecznej w Białce Tatrzańskiej odpowiedzialna jest oświęcimska prowincja zakonu.

niedziela, 11 września 2016

Słowo na niedzielę: Sekta rzymskokatolicka?

Jakiś czas temu, pewien religioznawca, będący jednocześnie ateistą ochrzczonym jako niemowlę w obrządku rzymskokatolickim, nazwał Kościół rzymskokatolicki sektą.

Sekta (od łac. secta – kierunek, droga, postępowanie, zasady, stronnictwo, nauka, od sequi – iść za kimś, postępować, towarzyszyć lub łac. seco, secare – odcinać, odrąbywać, odcinać się od czegoś) – pierwotnie grupa społeczna powstała na skutek rozłamu (schizmy) wśród wyznawców jakiejś ideologii lub grupa kultowa powołana po doświadczeniu religijnym jej założyciela. Jeden z trzech typów organizacji religijnej (obok kościoła i denominacji religijnej). Współcześnie termin sekta ma pejoratywne konotacje w języku potocznym. 

Biorąc pod uwagę moje (raczej pejoratywne) wyobrażenie o sektach, określenie wspólnoty Kościoła rzymskokatolickiego, wywodzącego się z judaizmu, sektą wydawało mi się wyjątkowo nietrafne, nielogiczne wręcz obraźliwe. Przecież sekta w moim rozumieniu jest społecznością raczej niewielką, zamkniętą (nastawioną bardziej na utrzymanie dotychczasowych wpływów niż na powszechne zachęcanie do dołączenia do ich wspólnoty), niejawną w kwestiach finansowych (co odróżnia je od wszelkich stowarzyszeń, spółdzielni czy spółek) oraz odporną na wiedzę, argumenty i obiektywne fakty. Czy więc o Kościele rzymskokatolickim, w którym ochrzczonych jest zdecydowana większość Polaków można mówić, że jest społecznością raczej niewielką? Wystarczy spojrzeć na liczbę osób wyznających tę wiarę na Świecie oraz na bronienie się katolików przed skutecznym podliczeniem aktywnej ich części, czyli przed wprowadzeniem jawnego finansowania Kościoła poprzez opodatkowanie wiernych. Wszelkie próby wprowadzenia odpisu podatkowego na Kościół wiązały się z domaganiem się z żądaniem kleru, by państwo ogromnymi kwotami wywołało straty (sic!) spowodowane tym, że nie każdy ochrzczony chciałby dobrowolnie płacić dodatkowy podatek na tę instytucję. Biorąc pod uwagę skalę roszczeń polskiego kleru oraz liczbę katolików za naszymi zachodnimi granicami trudno byłoby mówić o "dziewięćdziesięciu procentach polskich katolików", "katolickim wyznaniu narodu polskiego" itp. Niemcy opodatkowali związki wyznaniowe. Aktywnym (dobrowolnie płacącym podatki na Kościół) katolikiem jest tam co dziesiąty obywatel. Z dużym prawdopodobieństwem można więc przyjąć, że u nas liczba aktywnych (dobrowolnie opodatkowanych) katolików wyglądałaby podobnie. Ale przecież sekta jest społecznością zamkniętą (nastawioną bardziej na utrzymanie dotychczasowych wpływów niż na powszechne zachęcanie do dołączenia do ich wspólnoty) a Kościół katolicki na każdym kroku deklaruje swą otwartość na nowych członków, zarówno w samym Kościele (promocja życia w rodzinie, której nieodłącznym elementem są ochrzczone za młodu dzieci), katolicka propaganda w telewizji, radiu, prasie, zawłaszczanie edukacji (zwiększanie godzin lekcji religii, próby wprowadzenia matury z religii), zawłaszczanie świąt państwowych do promowania "jedynie słusznej" wiary w Polsce, czy katolickie misje tylko i wyłącznie w krajach najmniej rozwiniętych (np. w krajach afrykańskich) stanowi dowód na to, że wszelkie w/w działania Kościoła rzymskokatolickiego mają na celu utrzymanie i umocnienie dotychczasowej skali wpływów a nie przekonanie np. Amerykanów, Japończyków czy Koreańczyków do poparcia wiary, która dobrobyt w obiecywanym życiu wiecznym uzależnia od (nieodłącznej!) konieczności umartwiania się i wyrzeczeń w życiu doczesnym. W krajach gdzie edukacja i rozwój gospodarczy stanowi wzór dla Świata tam katolików raczej nie widać... Widać ich natomiast w krajach, w których wiara jest stawiana na równi z nauką, gdzie ubóstwo społeczeństwa jest powszechne a także tam, gdzie w wyniku wojen plemion jedno bóstwo zastępuje inne. Tylko w tych rejonach przedstawiciele katolickiego kleru nie odpuszczają, ryzykując nawet życie swoich funkcjonariuszy. We wszystkich rozwiniętych gospodarczo i naukowo państwach społeczność rzymskokatolicka stanowi niewielki procent społeczeństwa. Jak sekta. A przejrzystość finansów? W każdym kraju katolickim finanse kleru nie są ani jawne ani wolne od nadużyć. To powoduje często uzasadnione przekonanie, że wielu kapłanów jest nimi wyłącznie dla pieniędzy. Przejrzystość finansów kleru rozwiała by wszelkie podejrzenia. Także te, dotyczące faktycznej liczby katolików, na co kler nie pozwoli sobie nigdy. Dopóki będą istnieć katoliccy wyznawcy, którzy zapewniają klerowi dostatnie życie, dopóty kler będzie dbał wyłącznie o to, by ci wyznawcy się rozmnażali. Głoszenie wiary poprzez czyny katolickich księży w krajach, w których badania prenatalne, in-vitro po prostu służą społeczeństwu a nauka i wolności obywatelskie są na niespotykanym w Polsce poziomie raczej nie wchodzi w grę. "Trzeba siać, siać i siać" - zwykł mawiać założyciel katolickiej rozgłośni radiowej, katolickiej telewizji i katolickiej szkoły ogrzewanej wodą termalną, dofinansowaną pieniędzmi (nie tylko) katolików. Każdy gospodarz wie, w tym guru sekty także, że najważniejszy jest podatny grunt. Właśnie dlatego Polska jest tam gdzie jest we wszelkich rankingach, ratingach i prognozach. Wyjątkowa podatność polskiego gruntu na wpływ katolickiej sekty w każdej dziedzinie życia - od prawodawstwa, sądownictwa, edukacji, kultury, tradycji, po organizację czasu wolnego Polaków (od programu "Ziarno" w niedzielny poranek, poprzez zakaz handlu w niedzielę do wypracowania powszechnej "tradycji" katolickich rytuałów nie tylko w czasie świąt) powoduje, że sekta katolicka nie wypuści z rąk swej zdobyczy, dopóki polskie społeczeństwo nie zdecyduje się wreszcie tych rąk odrąbać.

sobota, 3 września 2016

Słowo na niedzielę: Ale za to niedziela...

"...Niedziela będzie dla nas"! Tak właśnie brzmią słowa znanej piosenki, którą podśpiewują sobie zarówno związkowcy z "Solidarności", którzy złożyli w Sejmie projekt ustawy zakazującej handlu w niedzielę, jak i katoliccy duchowni, którzy pod płaszczykiem troski o dobro rodziny chcą ograniczyć jej swobody obywatelskie tylko po to, by skierować tłumy trwoniące majątek w galeriach handlowych na właściwą ich zdaniem, drogę - do ław kościelnych a ich niedzielny budżet - do koszyczków krążących między kościelnymi ławkami. Nikt bowiem nie próbuje zaprzeczać, ze jednymi z najpopularniejszych niedzielnych rozrywek Polaków są weekendowe zakupy właśnie. Zresztą, liczby mówią same za siebie. Jedna piąta tygodniowych dochodów super- i hipermarketów generowana jest tylko w niedzielę. Czy zatem ktokolwiek kogoś zmusza do pracy w tym dniu? Nie sądzę. We wszystkich ogłoszeniach o pracę wyraźnie wskazane są proponowane warunki pracy. System zmianowy, czterobrygadowy, normowany lub nie normowany czas pracy, etat lub część etatu - do wyboru, do koloru. Każdy człowiek przyjmując warunki pracy i płacy zaproponowane przez pracodawcę godzi się na nie. Całkowicie dobrowolnie! Co prawda trudno nie zgodzić z argumentem związkowców, że praca w niedzielę, zamiast np. wypasionego obiadu u teściów, zakrapianego grilla u znajomych czy chociażby przysłowiowego "leżenia bykiem" przed telewizorem jest dla człowieka jakąś uciążliwością. Jednak powtórzę raz jeszcze: Każda z osób pracujących w niedzielę i święta godzi się na to dobrowolnie. A weekendowe hobby Polaków, którzy pomiędzy zakupami odwiedzają pasaże handlowe, punkty usługowe, przysklepowe kina, sale fitness, restauracje, kręgielnie itp. Czy ktokolwiek uważa, że pozostawienie czynnych usług i rozrywek w pasażach przy zamkniętych hipermarketach nie spowoduje spadku zainteresowania nimi? Komu będzie się chciało jechać na obrzeża miasta tylko po to, żeby coś zjeść, odwiedzić salon fryzjerski czy kantor wymiany walut, jeśli podobne punkty istnieją w pobliżu, bez konieczności dojeżdżania do wszelakich "galerii". Likwidacja niedzielnego handlu w hipermarketach w praktyce zlikwiduje większość usług i rozrywek dostępnych dla robiących niedzielne zakupy w tzw. galeriach handlowych. I rzecz najważniejsza: Myślenie, że zamknięcie super- i hipermarketów w niedzielę spowoduje, że tłumy polskich rodzin nagle skierują swe kroki do kościołów jest naiwnością. Ci bowiem, którzy w ciągu całej niedzieli nie znajdowali czasu by poświęcić godzinę na odwiedzenie świątyni nadal będą mieć do niej "pod górkę". Niestety wiele polskich rodzin zamiast niedzielnych zakupów w jakimś "Carrefourze" czy "Auchanie" itp. będzie zmuszona korzystać z "Żabki" itp. To właśnie właściciele małych, osiedlowych sklepików mogą radośnie zaśpiewać "Niedziela będzie dla nas!". Tylko czy o to właśnie chodziło szanownym wnioskodawcom?

niedziela, 28 sierpnia 2016

Słowo na niedzielę: Co pozostało po ŚDM 2016?

Mija miesiąc od zakończenia Światowych Dni Młodzieży 2016 w Krakowie, przygotowanych z rozmachem i bez oglądania się na koszty. Kilkudniowa katolicka impreza pochłonęła bowiem majątek polskiego podatnika (nie tylko katolickiego). I to dosłownie!
Tymczasem sztucznie nakręcana euforia w polskich mediach ucichła całkowicie, ostatni pielgrzymi już dawno opuścili krakowskie Brzegi, pozostawiając po sobie nie tylko wspomnienia ale i sterty rozrzuconych śmieci oraz rachunki do zapłacenia za meliorację gruntów bezpłatnie użyczonych przez okolicznych rolników na potrzeby organizacji spędu młodych katolików w podkrakowskich Brzegach. 
Co jednak pozostało w świadomości polskiego społeczeństwa? Przecież lwia część pielgrzymów oraz wolontariuszy Światowych Dni Młodzieży 2016 to byli właśnie Polacy...
Z pewnością zauważalnym efektem ŚDM 2016 jest wzrost frekwencji młodzieży na sierpniowej pielgrzymce pieszej na Jasną Górę. Dotychczas pielgrzymowały bowiem głównie osoby starsze, młodzież była w wyraźnej mniejszości wśród jasnogórskich pątników. Tymczasem będąc świadkiem wymarszu pielgrzymów z Oświęcimia nie sposób było nie zauważyć, że polska młodzież ze "Światowych Dni" zrobiła sobie swoiste "poprawiny", pielgrzymując przed oblicze Czarnej Madonny. A co z pozostałą częścią polskiego społeczeństwa? Czy tłumaczone na ojczysty język Polaków słowa Papieża Franciszka trafiły do świadomości mas? Trzeba przyznać, że obecny papież nie robił nadmiernego teatrzyku tak jak jego poprzednicy, lecz czynił to, co należało do obowiązków kapłana - ewangelizował, nauczał, tłumaczył... Było o miłosierdziu, o tolerancji, o konieczności niesienia pomocy potrzebującym (także uchodźcom), o niezgodności materializmu polskiego kleru z nauką Kościoła itp. Można by dyskutować, czy głoszenie takich oczywistości warte było setek milionów złotych, wydanych na kilkudniową, katolicką imprezę. Można, gdyby tylko cokolwiek ze słów Ojca Świętego trafiło do tęgich głów hierarchów polskiego Kościoła oraz do Polaków, z których zdecydowana większość deklaruje się jako katolicy...
Póki co w naszym kraju krytykowany przez Papieża cennik usług kościelnych nadal funkcjonuje, zaś zakłamanie, dwulicowość i materializm polskich kapłanów są jeszcze bardziej widoczne, chociażby na tle papieskiego Volkswagena Golfa...
A uchodźcy? Nikt z dumnych Polaków nie przyzna przecież otwarcie, że nasz polski raj, do cna przesiąknięty narodowo - katolicką tradycją, wzbogaconą o "pińcet plus" zachęcić może uchodźców co najwyżej do krótkiego postoju (przesiadki) w drodze do wolnego, normalnego i nowoczesnego kraju. My, Polacy nie chcemy "ciapatych", "brudasów" na naszej polskiej ziemi ani nawet ich kobiet, kąpiących się w Bałtyku w szczelnie zabudowanych uniformach. Nie i już! Dla większości zadeklarowanych katolików wszelkich "ciapków" nie powinno być w Polsce więcej niż... budek z kebabami. Szczególnie tutaj nawoływanie papieża Franciszka okazało się być głosem wołającego na pustyni. A powszechny antysemityzm Polaków? Po ŚDM 2016 ma się on równie dobrze jak przed. Co prawda Ojciec Święty Franciszek nieustannie mówi o miłosierdziu, równości, tolerancji, otwartości...Wystarczy jednak poczytać komentarze np. pod publicystyką prof. Hartmana, gdzie roi się od inwektyw ad personam czy dowolne forum na którym wypowiadają się polscy katolicy. Dla bardzo wielu Polaków słowo "Żyd" jest wciąż zamiennikiem słów powszechnie używanych jako obraźliwe. Tkwi to tak głęboko w świadomości tzw. prawdziwych Polaków - katolików, że każda próba zwrócenia im uwagi, że nie można zamiennie używać określenia narodowości lub wyznania zamiast inwektyw wywołuje jedynie zdziwienie moich rozmówców oraz oburzenie, że próbuje zubożyć paletę stosowanych przez nich słów. Nie rozumieją oni nielogiczności zamiennego stosowania słów "Żyd" - "zdrajca", "Żyd" - "ch.." itp., jednak próba uświadomienia im absurdalności stosowania takich "synonimów" na przykładzie "Polak" - "zdrajca", "katolik" - "głupiec" wywołuje ogromne oburzenie i z reguły kończy rozmowę na ten temat. Bez zrozumienia, niestety. O wzroście wzajemnego miłosierdzia  wśród Polaków po ŚDM 206 nie będę się rozpisywał, gdyż go nie zauważyłem, po prostu. Zauważyć można natomiast sterty śmieci fruwające po podkrakowskich Brzegach oraz styropianowe litery z napisu "ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY 2016 KRAKÓW", ufundowanego przez miasto Kraków za 25 tys. złotych, z którego krakowianie robią sobie scrabble, jak na załączonym zdjęciu. To zdjęcie, moim zdaniem, najlepiej obrazuje to, co pozostało po ŚDM 2016 w Krakowie...

sobota, 20 sierpnia 2016

Słowo na niedzielę: Święty antysemita

Kilka dni temu hucznie obchodzono 75 rocznicę śmierci świętego o. Maksymiliana Marii Kolbego.  Powszechnie zachwycano się heroicznością jego czynu, utrwalając fałszywy mit, mówiący o tym że o. Kolbe oddał życie za drugiego (przypadkiem wybranego) człowieka, tylko dlatego że zrobiło mu się go żal. Wielokrotnie wspominano też, że święty Maksymilian był wcześniej męczony, głodzony i przetrzymywany w warunkach niegodnych nie tylko katolickiego kapłana ale też człowieka - to akurat prawda. Podobnie jak tysiące innych więźniów obozu Auschwitz - Birkenau nie miał tam łatwego życia. Wprost przeciwnie. Było ono przeciwieństwem wygód do jakich przywykł pracując na wolności jako duchowny i redaktor wydawnictw antysemickich... Trapiony głodem i chorobami czuł, że jego śmierć jest kwestią czasu. Do dziś bowiem żyje jeden z obozowych współwięźniów świętego Maksymiliana, który twierdzi, że zgłoszenie się na ochotnika do grupy skazanych na karę natychmiastowej śmierci w zamian za przypadkowo wybranego współwięźnia było bardziej formą ukrócenia własnego cierpienia niż "umiłowaniem drugiego człowieka". Działalność antysemicka świętego Maksymiliana Marii Kolbego jest przy okazjach rocznic takich jak ta, skrzętnie przemilczana. Tym czasem bycie jednocześnie katolickim księdzem i antysemitą jest wciąż tolerowane przez władze Kościoła katolickiego. Taki papież Franciszek nawołujący do tolerancji, skromności i umiłowania bliźniego jest przez polskich radykałów traktowany jak jakieś dziwadło. Przykłady? Proszę bardzo: Terlikowski, Ziemkiewicz, Rydzyk. Tak, ksiądz Tadeusz Rydzyk. Facet, który na antenie katolickiej rozgłośni udziela głosu antysemickim "autorytetom", legitymizując ich wypowiedzi modlitwami. To słychać (w radiu "Maryja"), widać (w TV "Trwam") i czuć. Ksiądz Tadeusz Rydzyk, podobnie jak jego młodszy kolega po fachu - ksiądz Jacek Międlar raczej nie zamierzają brać przykładu z "ofiarności" świętego Maksymiliana. Z antysemityzmu świętego patrona energetyków, dawców krwi, diecezji bielsko - żywieckiej, elbląskiej, koszalińsko - kołobrzeskiej a także... Młodzieży Wszechpolskiej (!) korzystają pełnymi garściami. Nie muszą się obawiać suspensy za głoszenie poglądów niezgodnych z linią Kościoła katolickiego. Wystarczy że znają swoje miejsce w szeregu i nie próbują się wychylać jak ks. Lemański ze swoją ewangelią miłości i tolerancji także dla wyznaniowych "konkurentów". Antysemickie i ksenofobiczne poglądy katolickich kapłanów są bowiem wciąż tolerowane przez Episkopat pod warunkiem, że nie są one wyrażane zbyt głośno. W przeciwnym wypadku katolicki krzykacz - antysemita może za "karę" zostać... przeniesiony do mniej eksponowanej parafii (patrz: ks. Międlar).

Tak bardzo polscy duchowni odeszli od Ewangelii, że czczą jawnego antysemitę i wciąż tolerują jawnych antysemitów w swoich szeregach!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Wniebowzięcie w Pojebanowie (WIERSZYK)

W Pojebanowie dziś Wniebowzięcie
Kościelne dzwony biją zawzięcie
Święto państwowe, zatem panowie
Na Orlik idą w Pojebanowie
Orlik puściutki, słoneczko piękne...
Chodźcie! Popatrzcie!
Dziś jest...
Zamknięte.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Słowo na niedzielę: Deklaracje podległości (cytat)

Będąc w trakcie pisania tekstu na temat "włazidupstwa" polskich władz i mediów publicznych wobec kleru natknąłem się na gotowy artykuł, znacznie lepszy niż ten, który miałem "na końcu języka". Postanowiłem więc zacytować go w całości, kłaniając się przy tym nisko autorowi - p. Adamowi Ciochowi z tygodnika Faktycznie. Naprawdę, lepiej bym tego nie ujął. Zresztą, zobaczcie sami:
"PiS uwielbia mówić o suwerenności i walce o wolność, a im więcej o tym mówi, tym energiczniej macha białą flagą kapitulacji.
Zdarzyło się to w samym środku wizyty Franciszka w Polsce, gdy niemal wszystkie polskie media - od "narodowych" po "demokratyczne" - śpiewały ckliwą pieśń pochwalną ku czci papieża. W jednej z debat zabrał głos Artur Dmochowski, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz wywodzący się z "Gazety Polskiej", czyli z samej duszy PiS. Ogłosił mianowicie, że "media głównego nurtu powinny oddawać katolicki punkt widzenia". I bynajmniej nie chodzi tylko o to, aby w najważniejszych mediach (a więc tylko państwowych, czyli pisowskich!) pojawiali się katoliccy duchowni. Dmochowski wyznaje, że "chodzi o coś głębszego, o to, aby był zachowany katolicki punkt widzenia na rzeczywistość polityczną, społeczną i gospodarczą". Innymi słowy dawny postulat przedwojennych faszystów - budowa totalitarnego Katolickiego Państwa Narodu Polskiego - miałby zostać zrealizowany przez PiS co najmniej w sferze ideologii i mediów. Niekatolicki punkt widzenia, czyli np. świecki, miałby zostać usunięty z mediów głównego nurtu. W mediach dawniej publicznych a obecnie "narodowych", nie będzie to trudne - po prostu wyrzuci się z pracy resztkę niezależnych dziennikarzy. Ale nie wiemy, jak ten program miałby zostać osiągnięty w mediach prywatnych. PiS wyśle do redakcji kościelnych kuratorów? Powstałby nowy rodzaj cenzury? A może media niepaństwowe, czyli niepisowskie, będą musiały po prostu zniknąć?
Nietrudno zauważyć, że ta deklaracja totalnego podporządkowania się szefa Państwowej Agencji Prasowej Kościołowi katolickiemu jest czymś nie tylko bezprecedensowym w ostatnich latach, ale taż czymś niezwykłym w Europie i świecie. Chyba nigdzie poza Watykanem nikt nie składa podobnych wyznań wiary papiestwu. Przypomina mi to dawne hasła, że "program partii jest programem narodu", skoro realizowanie doktryny Kościoła jest zadaniem mediów. Biskupi są zatem czymś w rodzaju Komitetu Centralnego pisowskiej Polski. A to dopiero suwerenność z niepodległością!
Ale czego się spodziewać po rządzie, który domaga się zbudowania w Polsce baz obcych wojsk? I to z energią nieobserwowaną u nas od czasów rządów Bieruta, który instalował bazy radzieckie w PRL. Bo nawet jego następcy, tacy jak nienawidzący ZSRR Władysław Gomułka - traktowali Armię Czerwoną w Polsce jak zło konieczne. Nie minęło 25 lat od pożegnania "sołdatów", a Macierewicz chce nam sprowadzić nowe nieszczęście, i to pod płaszczykiem "obrony niepodległości". Śmiesznie i strasznie!
A propos Macierewicza. To dumny minister obrony narodowej , który... na klęczkach adorował niedawno lidera obcego państwa. NIe lepsi byli pozostali pisowscy notable, z premierem i prezydentem na czele. Premier Szydło zeszłą tak nisko, że bałem się, iż zabłądzi pod papieską sukienką. I wszystko to robiła elita partii, która nie przestaje mówić o godności, dumie i suwerenności narodowej. Jakie to żałosne i pozbawione jakiegokolwiek znaczenia.
Kiedy mówię o słowach cytowanych na początku tego tekstu - o obowiązującym, jednym punkcie odniesienia, czyli doktrynie katolickiej - to zaczynam rozumieć, że ta skandaliczna wypowiedź jest w rzeczywistości głęboko osadzona w praktyce mediów głównego nurtu. Od ćwierćwiecza te media zachowują się w wielu sytuacjach tak, jakby katolicyzm był ich jedynym horyzontem. Nie przez przypadek za życia wyniesiono na ołtarze w Polsce Jana Pawła II. Odbyło się to przy ślepym aplauzie niemal wszystkich mediów i sprawnym sławieniu wszelkiej krytyki.
Ta atmosfera unosi sie nad Polską stale i dlatego deklaracje PiSi takich ludzi jak Dmochowski nie budzą niemal komentarzy ani krytyki. Od czasu do czasu - jak podczas wizyt papieskich - wytwarzana jest na dodatek dusząca mgła religijnej histerii, która udziela się wszystkim. Na moim profilu facebookowym byłem napominany, m.in. przez pewnego ewangelika (sic!), abym nie krytykował całowania papieża po rękach, bo to jest tylko całowanie w pierścieńi jakoby nie to nic wspólnego z feudalną podległością. Inny znajomy - agnostyk tym razem - dowodził, że klękanie przed papieżem to taki piękny, godny podziwu i uszanowania "lokalny zwyczaj". O tak! Różne bywają "lokalne zwyczaje" religijne. Obyśmy nie doczekali starej, pobożnej tradycji grzania sie przy ogniu stosów, na których będą płonąć na przykład ewangelicy i agnostycy..."

Polecam lekturę pozostałych artykułów tego tygodnika.

sobota, 23 lipca 2016

Lądowisko to nie wszystko - podsumowanie

1.584.458,58zł - tyle wyda Oświęcim na organizację lokalnych obchodów Światowych Dni Młodzieży 2016.

Na tę kwotę składają się:

1.334.439.78zł - Budowa lądowiska (pomimo, że przy Szpitalu Powiatowym w Oświęcimiu istnieje lodowisko dla śmigłowców.
Całość sfinansowano ze środków otrzymanych od Wojewody Małopolskiego.

Około 90.000,00zł - Przygotowanie tymczasowej organizacji ruchu podczas wizyty Jego Świątobliwości oraz imprez towarzyszących Światowym Dniom Młodzieży w Oświęcimiu. Wojewoda Małopolski sfinansuje 65.000,00zł. 25.000,00zł zostanie sfinansowane z budżetu oświęcimskiego Starostwa.

150.000,00zł - Koszt przygotowania miasta Oświęcim na przyjęcie pielgrzymów ŚDM. Całość zostanie sfinansowana z budżetu Miasta Oświęcim.

10.108,80zł - Koszt utrzymania czystości w Gminie Oświęcim w związku z organizacją Światowych Dni Młodzieży w Oświęcimiu. Gmina zwróci się z wnioskiem do Wojewody Małopolskiego o zwrot poniesionych kosztów. Dotychczas nie wiadomo czy Wojewoda pozytywnie rozpatrzy wniosek Wójta Gminy Oświęcim.

Powyższa suma wydatków nie uwzględnia kosztu zapewnienia bezpieczeństwa pielgrzymów odwiedzających Oświęcim oraz zapewnienia opieki medycznej pielgrzymom.

niedziela, 10 lipca 2016

Słowo na niedzielę: Lądowisko to nie wszystko - cz.4. - Efekt skali

Nie otrzymałem jeszcze informacji ze Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu odnośnie zrealizowanych i planowanych inwestycji Powiatu w związku z oświęcimskimi obchodami Światowych Dni Młodzieży 2016. Jednak z informacji uzyskanych od pozostałych oświęcimskich samorządów daje się zauważyć pewna prawidłowość, którą nazwałem "efektem skali". Krótko mówiąc: im wyżej, tym drożej. Oto przykłady: Urząd Gminy Oświęcim planuje wydać na obsługę tej kościelnej imprezy "jedynie" nieco ponad dziesięć tysięcy złotych. Zamierza przy tym zwrócić się do Marszałka Małopolski z wnioskiem o zwrot poniesionych kosztów. Moim zdaniem, w obliczu bieżących wydatków Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie szansa na pozytywne rozpatrzenie tego wniosku jest raczej niewielka, o czym doskonale wiedzą także oświęcimscy urzędnicy miejscy. Wiceprezydent Bojarski nie próbuje nawet ukrywać, że wszystkie koszty poniesione przez miasto pokryje ktokolwiek inny niż sami mieszkańcy.
"Jednocześnie informuję, że w budżecie Miasta Oświęcim została zabezpieczona kwota w wysokości 150.000 złotych na pokrycie kosztów przygotowania miasta na przyjęcie pielgrzymów Światowych Dni Młodzieży" - wyznaje bez ogródek Wiceprezydent Oświęcimia. Powyższa kwota, choć kilkunastokrotnie wyższa niż w przypadku Gminy, nie jest wzięta "z sufitu" - została ona uzgodniona z organizatorami ŚDM i zdaje się w pełni zaspokajać jego oczekiwania w tym zakresie. Strach pomyśleć jakie kwoty padną w informacji przygotowywanej przez oświęcimskie starostwo, którego zakres przygotowań na przybycie Drogiego Gościa obejmuje cały powiat, nie tylko miasto Oświęcim. Budowa nowego lądowiska jest tylko niewielką częścią tych przygotowań. Na baczność zostały bowiem postawione wszystkie służby w całym powiecie: policja, straż pożarna, służba zdrowia a także urzędnicy odpowiedzialny za inwestycje drogowe, utrzymanie czystości itp. Nie znana jest jeszcze suma kosztów poniesionych przez starostwo, zważywszy jednak na wspomniany już "efekt skali" można spodziewać się kwot odpowiednio wyższych niż w przypadku Urzędu Gminy Oświęcim czy Urzędu Miasta Oświęcim. Tym bardziej, że na końcu tej skali znajduje się Marszałkowski Urząd Wojewódzki, którego koszty inwestycji poniesione w związku z przygotowaniami do ŚDM w Krakowie i okolicach liczone są w... dziesiątkach milionów złotych. Nowe drogi, przeprawy mostowe, remonty dworców, przygotowanie rozległego terenu pod względem budowlanym, organizacyjnym, zabezpieczenie samej imprezy czy chociażby organizacja transportu w tych dniach to koszty niewyobrażalne dla zwykłego śmiertelnika. Tym bardziej, że to właśnie z jego podatków zostaną one pokryte... Dla przykładu podam, że w kwestii organizacji transportu zostanie zamknięty odcinek autostrady A4 w rejonie Krakowa na czas przejazdu pielgrzymów. Podpisano już stosowną umowę z zarządcą autostrady, co oznacza, że za niepobieranie opłat w tym dniu Stalexport pobierze opłatę. Jednorazowo, nie tracąc przy tym ani złotówki. Zapłacimy za to my wszyscy - podatnicy. Spółki kolejowe zamierzają natomiast wystawić dodatkowych 350 składów pociągów do obsługi pielgrzymów w czasie Światowych Dni Młodzieży. Wstydu raczej nie będzie, bo będą to głównie nowe i w pełni sprawne składy, w odróżnieniu od tych, które będą woziły pozostałych śmiertelników po polskich szlakach kolejowych. Do obsługi ŚDM wagonów nie powinno zabraknąć. Obsługa pozostałych linii w tych dniach nie będzie miała aż takiego znaczenia... A szpitale? W całym województwie zarządzono dyżury szpitali. W praktyce oznacza to przesuwanie wcześniej zaplanowanych zabiegów... W powiecie oświęcimskim sytuacja wygląda podobnie, tylko skala tych przedsięwzięć jest nieco mniejsza. O ile mniejsza - o tym przekonamy się już niebawem.

Jedno w tym wszystkim zdumiewa najbardziej: PONAD PÓŁ MILIARDA ZŁOTYCH PUBLICZNYCH ŚRODKÓW ZOSTAŁO WYDANYCH NA KOŚCIELNĄ IMPREZĘ - KAPRYS TYLKO JEDNEGO CZŁOWIEKA - KARD. STANISŁAWA DZIWISZA! 

Skala wydatków poniesionych na zaspokojenie zachcianki Jego Eminencji najwyraźniej pokazuje, kto w tym kraju ma największą władzę! Patrząc jednak na rządowe zapewnienie klerowi wyłącznego prawa do obrotu ziemią, modyfikacje prawa dostępu do usług medycznych (całkowite wyeliminowanie zabiegów aborcji a nawet in-vitro) by promować popieraną przez kler mało skuteczną, acz kosztowną naprotechnologię, czy zmiany w edukacji (matura z religii) świadczą o tym, że organizacja Światowych Dni Młodzieży 2016 w Krakowie nie jest najbardziej kosztownym kaprysem polskiego kleru. Co gorsza, raczej nie ostatnim...