Luźne myśli i przemyślane opinie, komentarze, emocje, uczucia i marzenia związane nie tylko z polityką. Proza, poezja, zapomniane fotografie, spotkania które warto pamiętać, ludzie o których warto wspomnieć i wydarzenia, obok których nie sposób przejść obojętnie. Życzę miłej lektury. / Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy blog niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. /
sobota, 26 marca 2016
środa, 23 marca 2016
List otwarty oświęcimskiego klubu Twój Ruch do oświęcimskiego oddziału partii Nowoczesna
Koleżanki i koledzy
z oświęcimskiego oddziału
partii Nowoczesna
W związku z informacją o utworzeniu w Oświęcimiu oddziału partii Nowoczesna chcielibyśmy wyrazić radość z tego faktu oraz zadeklarować naszą gotowość do współpracy na rzecz mieszkańców powiatu oświęcimskiego. Nie oznacza to bynajmniej zamiaru przejścia do partii Nowoczesna kogokolwiek z oświęcimskiego klubu Twój Ruch. Uważamy po prostu, że każda inicjatywa mająca realną szansę na "przewietrzenie" zatęchłych murów oświęcimskiego Ratusza zasługuje na wsparcie. Wyciągając wnioski z ostatnich wyborów samorządowych zauważamy, iż jedynie kandydat mający poparcie wielu różnych środowisk opozycyjnych względem obecnej władzy w naszym mieście jest w stanie skutecznie z nią konkurować. Jako przedstawiciele oświęcimskiego oddziału partii ze znacznie dłuższym stażem (od 2010r.) przestrzegamy przed zawieraniem jakichkolwiek koalicji ze skompromitowaną do cna Platformą Obywatelską. W tym miejscu chcielibyśmy wspomnieć los naszych kolegów i koleżanek z oświęcimskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy nie byli w stanie pozbyć się "łatki" bezkrytycznych sprzymierzeńców lokalnej Platformy, mimo, że programowo mocno się od niej różnili. Apelujemy więc do Was: Nie idźcie tą drogą! ;-)
Jesteśmy głęboko przekonani, że tylko silny, wspólny kandydat ma szansę konkurować z kandydatem Platformy Obywatelskiej, będącej w naszym mieście największym pracodawcą w miejskich urzędach, instytucjach, spółkach i spółeczkach. Tutaj każdy po prostu boi się o pracę...
Mamy nadzieję, że uda Wam się otworzyć w Oświęcimiu biuro poselskie posła Meysztowicza i że będzie on służyć wszystkim mieszkańcom powiatu.
Ufamy, że razem możemy nie tylko przywrócić porządek w naszym mieście i powiecie ale też wymusić poszanowanie prawa, demokracji i wolności obywatelskich przez Rząd Rzeczpospolitej Polskiej.
Doceniamy Wasze niezaprzeczalne atuty, takie jak silna reprezentacja w Sejmie RP, aktywny społecznie zarząd partii Nowoczesna czy własne biuro w Oświęcimiu, którego sami nie posiadamy. Z nami skontaktować się można telefonicznie, pod nr 510444307, natomiast spotkać można nas na licznych akcjach społecznych, np. demonstracjach KOD. Mamy nadzieję, że Was także tam spotkamy ;-)
Reasumując: To dobrze, zaczynacie działalność w naszym mieście. Aktualne sondaże poparcia wyraźnie Wam sprzyjają. Możecie również liczyć na nasze wsparcie. Trzymając mocno za Was kciuki prosimy: Nie schrzańcie tego.
Z wyrazami szacunku
Marek Nazarowski
Oświęcimski klub Twój Ruch
niedziela, 20 marca 2016
1649,68zł brutto
O taką kwotę, zdaniem Zarządu Kompanii Węglowej S.A., każdy pracownik Kopalni Węgla Kamiennego "Piast" zarabia za... dużo. O ile w przypadku dyrekcji czy dozoru wyższego jest to kilkuprocentowa nadwyżka, o tyle w przypadku większości pracowników fizycznych, szczególnie tych, którzy pracują na powierzchni kopalni oznacza to, że zarabiamy za dużo o... POŁOWĘ! Propozycja Zarządu jest tym bardziej szokująca, w świetle wniosków, płynących z ostatniego audytu w firmie:
"Nietrafione inwestycje, brak działań restrukturyzacyjnych
i naprawczych, złe wykorzystanie zasobów kopalń oraz ogromne koszty firm
obcych to główne przyczyny trudnej sytuacji w jakiej znalazła się
obecnie Kompania Węglowa. Takie wnioski płyną z audytu przygotowanego
na zlecenie Ministerstwa Energii przez zespół kierowany przez senatora
Adama Gawędę. Raport zapoczątkuje duże zmiany w firmie – zapewnia
spółka.
Specjalny zespół ekspertów kierowany przez senatora Adama Gawędę
przez kilka tygodni szczegółowo analizował sytuację poszczególnych
kopalń wchodzących w skład Kompanii Węglowej oraz politykę spółki
w zakresie produkcji, sprzedaży, inwestycji i zatrudnienia. Eksperci,
którzy pracowali na zlecenie Ministerstwa Energii społecznie, nie
pobierając za to żadnego wynagrodzenia, wskazali na szereg przyczyn
i zdarzeń, które skumulowane doprowadziły do obecnej, bardzo trudnej
sytuacji Kompanii Węglowej. Za najważniejsze, oprócz spadku cen węgla,
eksperci uznali złe wykorzystanie zasobów kopalń wchodzących w skład KW,
w tym nieskoordynowanie działalności eksploatacyjnej na pograniczu złóż
sąsiadujących ze sobą zakładów. Przykładem jest m. in. eksploatacja
prowadzona przez kopalnie Marcel i Jankowice w części marklowickiej.
Eksperci stwierdzili także brak systemowych rozwiązań pozwalających
na skuteczne i efektywne planowanie procesu produkcji, niską wydajność
pracy i brak pełnego wykorzystania maszyn i urządzeń w kopalniach
oraz brak ścian o dużej koncentracji wydobycia. Wskazano, że na 28
czynnych obecnie ścian wydobywczych, tylko z trzech uzyskiwane jest
wydobycie powyżej 5 tys. ton na dobę. Eksperci postulują, aby docelowo
każda kopalnia dysponowała co najmniej jedną ścianą o wysokiej
koncentracji wydobycia.
W trakcie audytu stwierdzono także, że schematy organizacyjne
w spółce są zbyt mocno rozbudowane. Skutkuje to zbyt dużą ilością
stanowisk kierowniczych i dyrektorskich, zarówno w kopalniach, jak
i centrali KW oraz zbyt dużą ilością działów nieprodukcyjnych. Komisja
postuluje, aby uprościć strukturę, tak aby zarządzenie stało się
efektywne. Członkowie komisji zwrócili także uwagę, że w kopalniach
wciąż zatrudnionych jest ok. 600 osób posiadających uprawnienia
emerytalne. Wielu pracowników nabyło je kilka lat temu, a rekordzista
powinien przejść na emeryturę w 2001 roku.
W Kompanii Węglowej kuleje także planowanie inwestycji. Audytorzy
zwrócili uwagę, że największe nakłady inwestycyjne w latach 2013-2015
wykonano w kopalniach nierentownych, podczas gdy powinny odbywać się
głównie w kopalniach i rejonach, które mają przed sobą perspektywę
funkcjonowania. Audyt wykazał także, że często kierownictwo kopalń nie
weryfikowało opłacalności inwestycji na etapie realizacji. Przykładem
jest nietrafiona inwestycja połączenia kopalń Sośnica i Makoszowy, które
następnie zostały rozłączone.
Poważnym problemem, zdaniem audytorów, jest znaczący wzrost usług
obcych wykonywanych w kopalniach. Zdaniem komisji, systemem zleconym
należy wykonywać tylko specjalistyczny zakres robót, zaś roboty typowo
górnicze powinny być powierzane pracownikom własnym lub alokowanym
z kopalń o nadmiernym zatrudnieniu. Poważnym obciążeniem dla Kompanii
Węglowej były w ostatnich latach usługi doradcze, które w latach
2011-2015 pochłonęły ok. 45 mln zł. Komisja wnosi o weryfikację firm
obcych pod względem przydatności i kosztów zamówień.
Komisja zaproponowała także, by Kompania Węglowa zwiększyła nadzór
nad własną siecią dystrybucji węgla oraz dokładnie zbadała
zapotrzebowanie rynku krajowego w poszczególnych segmentach. Zdaniem
audytorów potrzebne jest także uporządkowanie sprzedaży i odzyskanie
rynku.
Audytorzy w podsumowaniu audytu zwrócili uwagę, że poważnym błędem
było odejście od kopalń zespolonych i Kompania Węglowa powinna
kontynuować ten kierunek.
Tomasz Rogala, prezes Kompanii Węglowej zadeklarował, że wszystkie
wnioski zostaną przeanalizowane, a konieczne zmiany wdrożone w życie.
Zastrzegł jednak, że efektu nie będzie widać od razu."
Dlaczego my, zwykli pracownicy Kompanii Węglowej S.A. mamy własnymi zarobkami finansować wieloletnie błędy i zaniedbania osób zarządzających poszczególnymi oddziałami Spółki, którzy zarabiali kilkadziesiąt razy więcej od nas, odchodząc wzięli sowite odprawy i zostawiając po sobie coraz bardziej restrykcyjne "plany naprawcze", których oszczędności uderzają najbardziej w samych pracowników?! (wstrzymanie przyjęć do KW S.A. przy jednoczesnym zwiększaniu liczby zatrudnionych w firmach zewnętrznych, długoletnie zamrożenie płac a nawet chęć ich obniżenia, wstrzymanie awansów płacowych - przeszeregowania pracowników do wyższej grupy płacowej, drastyczne ograniczenia zakupów i inwestycji, itp., itd.)
Tak dalej się nie da!!!
sobota, 19 marca 2016
Słowo na niedzielę: Nowa religia
Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (!) odbywa się
konferencja naukowa (!!) na temat "prawdy o Smoleńsku dzisiaj."
Organizatorami są MON, UKSW, szkoła
Rydzyka i klub Ronina. Dr Karp wygłosiła odczyt pt. "Religia smoleńska w
dyskursie POLSKOJĘZYCZNEJ prasy mainstreamowej", następnie odbyło się
posiedzenie komisji smoleńskiej, a impreza zamknie się dyskusją
niezależnych publicystów (m.in. Kania, Rachoń i Sakiewicz).
W związku z tym nasuwają się dwie refleksje:
1. Prawica PiSowska oburzała się na żarty Stuhra w czasie rozdania
nagród filmowych. Część na serio w to uwierzyła, część cynicznie
próbowała wmówić, że jego występ (czy śmieszny to osobny temat) to było
robienie beki ze śmierci Lecha Kaczyńskiego. ("Z Holocaustu też byś się
śmiał?"; "a może pośmiejemy się z raka twojego starego?"). Oczywiście,
te żarty to było spuszczenie powietrza z tego co PiS wyprawia z tragedią
rodzin kiludziesięciu pasażerów feralnego lotu. Nikt nie zrobił takiej
farsy z tej katastrofy co Antoni Macierewicz i jego eksperci od puszek
po piwie i parówek. Nikt nie zrobił z tego tragiczego wydarzenia takiego
teatru groteski jak PiS. Ta "konferencja" to kolejny element
przedstawienia.
2. Powaga polskiej nauki. Wobec powyższego nie
powinno dziwić, że większość polskich uczelni znajduje się w rankingach
poza pierwszym tysiącem światowych uczelni. Ciekawe co na to minister
Gowin, który chciał eliminować "jakieś czasopisma gejowskie i
lesbijskie" jako niepoważne. Konferencje, na których polskie media
nazywa się polskojęzycznymi pewnie nie uwierają tak bardzo.
3. Nowa religia "smoleńska" nabiera poważnego znaczenia, jeśli legitymizują ją najwyższe władze państwowe przy wsparciu mediów publicznych i braku wyraźnego zdystansowania się przedstawicieli Episkopatu do głoszonych tez. Już wkrótce może się okazać, że część prawdziwych Polaków - katolików jako obiekt kultu religijnego zamiast krzyża obierze złamaną brzozę czy "relikwie" ze szczątków Tupolewa, jeśli (kiedykolwiek) wrócą one do Polski.
Źródło: Internet.
piątek, 18 marca 2016
Życzenia urodzinowe dla Prof. Jana Hartmana (WIERSZYK)
Janie Hartmanie! Ty jesteś jak zdrowie! Ile Cię trzeba cenić każdy z nas dziś powie (mam rzecz jasna tu na myśli nas, "Palikociarzy"). Nim się w naszym kraju cud jakiś wydarzy i po PiSiej nocy jutrzenka nastanie, chórem do Cię wołamy: wróćże do nas, Janie! Bo choć w partii dwóch filozofów to za dużo o jednego, życie szybko pokazało, że nie o Ciebie, kolego! Trza nam mądrych polityków, lecz nie takich "prawie". Nie takich co cicho siedzą niczym kupa w trawie! Trza nam szefa z werwą, ikrą i inicjatywą* (*lecz nie tej co na kumpli z partii patrzy dzisiaj krzywo). W dniu urodzin chciałbym Janie złożyć Ci życzenia: Sto lat zdrowia i sukcesów i... do zobaczenia! ;-)
sobota, 12 marca 2016
Słowo na niedzielę: "Bolek", "Lolek" i Tajni Watykańczycy
Pamiętacie bajkę "Bolek i Lolek"? Już sam tytuł wskazuje, że główny bohater nie był jedyny. W rzeczywistości było podobnie. Prezydent Lech Wałęsa, bez względu na to czy był tajnym współpracownikiem o pseudonimie "Bolek" czy też nie, z całą pewnością nie działał sam. Ktoś go internował, ktoś przesłuchiwał, podsłuchiwał, spowiadał... Wałęsa był niezwykle nieufny wobec służby bezpieczeństwa. Jako przywódca strajku miał się czego bać. W okresie gdy był internowany, Wałęsa rozmawiał otwarcie tylko i wyłącznie z kilkoma najbardziej zaufanymi osobami ze swego otoczenia. Nawet swoich spowiedników ograniczył do dwóch: księdza Henryka Jankowskiego - późniejszego prałata i księdza Alojzego Orszulika - późniejszego biskupa diecezji łowickiej. Żadnego innego spowiednika nie akceptował bojąc się, że bezpieka podstawi mu agenta w koloratce. Nie przewidział jednak, że spowiada się (conajmniej) jednemu z agentów, którego traktował jak swojego przyjaciela i powiernika. Biskup - senior Alojzy Orszulik, ps. Pireus, gdy jeszcze był "zwykłym" księdzem pracował w sekretariacie Episkopatu. Kierował m. in. biurem prasowym, działał w Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Świętej pamięci gen. Kiszczak wspomniał w marcu 1999 roku, że Orszulik "miał stały, nieskrępowany dostęp do gabinetów i telefonów ścisłego kierownictwa rządu i partii". Spotykał się także z bezpieką. W jednym z wywiadów przyznał otwarcie, że ostateczna wersja dekretu Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego była współredagowana przez emisariuszy Episkopatu. "Nanieśliśmy poprawki, czyli wykreśliliśmy z projektu niektóre przepisy restrykcyjne wobec Kościoła. Był z nami prof. Andrzej Stelmachowski, prawnik (późniejszy minister edukacji narodowej) i on wskazywał, co może okazać się niebezpieczne. Mówili, że można je nanosić, bo się jeszcze nie ukazał Dziennik Ustaw" - przyznał Orszulik vel "Pireus". Te konsultacje spowodowały, że tekst dokumentu został opublikowany w Dzienniku Ustaw dopiero 17 grudnia 1981 roku. To właśnie opóźnienie Instytut Pamięci Narodowej wykorzystywał do późniejszych oskarżeń o nielegalne internowania. Generał Kiszczak twierdził ponadto, że za pośrednictwem ks. Orszulika przekazał Episkopatowi niektóre stenogramy z podsłuchu rozmów internowanego Lecha Wałęsy. Ksiądz Orszulik nagrywał bowiem rozmowy telefoniczne z Kiszczakiem i jego najbliższymi współpracownikami. Taśmy z nagraniami tych rozmów do dziś zalegają w archiwum Episkopatu... 18 października 2006 roku Konferencja Episkopatu Polski powołała Kościelną Komisję Historyczną, która powstała, by przetrząsnąć archiwum IPN w celu sprawdzenia dokumentów dotyczących "inwigilacji i represjonowania" duchowieństwa. Przy tej okazji doszło do głośniej rezygnacji z funkcji metropolity warszawskiego abp. Stanisława Wielgusa, który jak się okazało także był tajnym współpracownikiem (ps. Grey). Przykościelna komisja historyczna zakończyła swoje prace (porządkowe) 20 czerwca 2007 roku. W ostatecznym, oficjalnym komunikacie podano tylko tyle, że "spośród 130 żyjących księży biskupów kilkunastu (!) zostało zarejestrowanych przez organa bezpieczeństwa PRL jako tajni współpracownicy, kontakty operacyjne lub kontakty informacyjne". Szczegółowe sprawozdanie trafiło do Episkopatu oraz Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie i wciąż pozostaje tajne, pomimo, że niewątpliwie jest to dokument o dużym znaczeniu dla "prawdy historycznej", której z takim zapałem poszukuje IPN. Jedno jest pewne: Na podstawie oficjalnie opublikowanych informacji można wnioskować, że co dziesiąty polski biskup był przysłowiowym "Bolkiem"! Ilu tajnych współpracowników SB było zwykłymi etatowymi księżmi, spowiednikami, katechetami, prawnikami czy szeroko rozumianymi "ludźmi Kościoła" prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy...
TW "Pireus" (bp Alojzy Orszulik, spowiednik Lecha Wałęsy)
TW "Grey" (abp. Stanisław Wielgus, metropolita warszawski)
TW "Lucjan" (bp Alojzy Mering - przyjaciel braci Kaczyńskich)
TW "Lamos" (abp Janusz Bolonek - nuncjusz apostolski
w Wybrzeżu Kości Słoniowej, Rumunii, Urugwaju, Bułgarii i Macedonii)
W tekście wykorzystano fragmenty artykułu "Tajne przez wielebne", opublikowanego w "Fakty i Mity" nr 10 (836).
Subskrybuj:
Posty (Atom)





