środa, 29 lipca 2015

Wakacyjna playlista (dla wierzących i nie tylko)

W związku z faktem, że dziś wieczorem wyjeżdżam na dwutygodniowy urlop informuję, że kolejny artykuł na tym blogu ukaże się 15 sierpnia. 

Póki co, możecie sobie poczytać archiwalne wpisy, posłuchać proponowanych niżej utworów a nawet pośpiewać je sobie, w zależności od prędkości, z jaką się poruszacie.

Poniżej zamieszczam dwie propozycje wakacyjnej, podróżniczej playlisty.

Katolicką:

...i świecką:

60 km/h - "Dla Elizy" (Ludwig Van Beethoven)
70 km/h - "Intymnie" (Ryszard Rynkowski)
80 km/h - "Pap parara" (Pogodno)
90 km/h - "Wypijmy za błędy" (Ryszard Rynkowski)
100 km/h - "I'm too sexy" (Right Said Fred)
110 km/h - "Zostawcie Titanica" (Lady Pank)
120 km/h - "Joyride" (Roxette)
130 km/h - "Skaczcie do góry" (Liroy)
140 km/h - "Tańcz tańcz tańcz" (Long & Junior)
150 km/h - "Menda" (Apteka)
160 km/h - "Pump it up" (Danzel)
170 km/h - "Para Wino" (Para Wino)
180 km/h - "Coraz wyżej" (Top One)
190 km/h - "Jabol Punk" (KSU)
200 km/h - "Everybody's free" (Rozalla)
210 km/h - "Highway to hell" (AC/DC)
220 km/h - "Jak ja was kurwy, nienawidzę" (Kukiz)
230 km/h - "Are You ready to fly" (Rozalla)
240 km/h - "Dysk Dżokej" (Franek Kimono)
250 km/k - "Time to say goodbye" (Andrea Bocelli)

Stojąc pomiędzy ukwieconymi rondami w oświęcimskim korku możecie sobie nucić zarówno "Chwalcie łąki umajone" jak i "Jutro możemy być szczęśliwi" zespołu Raz Dwa Trzy :-)

Do zobaczenia za dwa tygodnie!

poniedziałek, 27 lipca 2015

Oświęcimska KULTtura czyli jak bez księdza to nędza

W naszym zmurszałym grajdołku, szumnie zwanym Miastem Pokoju czas toczy się leniwie. Szczęśliwcy rano jadą do pracy a mniej szczęśliwi idą wtedy do "pośredniaka" albo od razu na ławkę, gdzie od rana siedzą już emeryci, renciści oraz amatorzy win wszelakich. Po godzinach pracy to wszyscy mają ten sam problem oprócz korków i problemów ze znalezieniem miejsca do parkowania, rzecz jasna. Mianowicie chodzi o to, jak spędzać wolny czas w Oświęcimiu, by nie siedzieć ani na ławce z browarem w ręku ani w fotelu przed telewizorem, trzymając w ręku pilota. Można oczywiście uprawiać jakiś sport ale pod warunkiem, że nie jest to ani pływanie ani kolarstwo. W tej dziurze popływać to można sobie w wannie, ewentualnie w fontannie a kolarstwa po oświęcimskich ścieżkach rowerowych nie polecam na rowerze innym niż dobry "góral na resorach". W przeciwnym razie kolarzowi mogą wypaść nie tylko plomby ale i całe uzębienie. Można co prawda pojeździć sobie na stacjonarnym rowerku w którejś z dusznych siłowni lub poskakać sobie na fitnessie, choć zapach niektórych współużytkowników takich przybytków można za darmo poczuć w zatłoczonym autobusie lub na wspomnianej już ławce. Cóż więc pozostaje? Kultura. Po oświęcimsku KULTtura. Są co prawda wyświetlane w kinach seanse, nawet takie "w trzy de", choć dla wytrawnych "kinomaniaków" większość z nich jest tylko do jednej "d." Opera? Teatr? Zapomnij! Muzyka? Jest muzyka a nawet śpiew. Raz do roku nasz grajdołek nawiedza folklorystyczny "Tydzień kultury beskidzkiej", poza którym mamy tylko muzykę poważnie brzmiącą, czyli sakralną muzykę organową w kościele lub niepoważnie brzmiące "Jackowe granie". Też w kościele.

Zresztą oświęcimska KULTtura tak zawładnęła umysłami włodarzy Oświęcimia, że bez księdza po prostu się nie da. Kulturalna oświęcimska impreza musi bowiem obowiązkowo być organizowana przez księdza, w kościele i dla księdza (szczególnie św. Jan Paweł II idealnie do tego nadaje, choć Patron Miasta Oświęcim Giovanni don Bosco - też święty - również nie jest zły jako inspiracja wydarzeń kulturalnych w mieście). Tylko w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z takimi KULTturalnymi imprezami, jak kościelny koncert pt. "Wielkość w przemijaniu" na cześć św. Jana Pawła II, pod patronatem Starosty oświęcimskiego i Prezydenta Miasta Oświęcim, koncert w Rajsku pt. "Śpiewajmy naszemu świętemu" (temu samemu), pod patronatem m.in. Prezydenta Miasta Oświęcim i Wójta Gminy Oświęcim" a wkrótce czeka nas bardzo okrągła (200 lat) urodzinowa impreza jednego świętego Włocha, który mimo, że za życia nie był nigdy w Oświęcimiu, dwa lata temu został kolejnym (po św. Jacku) patronem tego miasta. Będzie się więc działo i w dniu urodzin i w czasie "poprawin". Wszystko to będzie oczywiście objęte patronatem najwyższych władz miasta. A to - niestety - kosztuje. Tyle że nie organizatorów tych imprez a nas, podatników. Tak! Patronat Starosty nad w/w koncertem kosztował 1500 złotych. Prezydent Chwierut okazał się przy tym dwukrotnie hojniejszy (3000 złotych). Rajski koncert na cześć świętego Papieża - Polaka zadłużona Gmina Oświęcim dofinansowała w wysokości 1680 złotych. Strach nawet pytać o wysokość miejskiego dofinansowania do salezjańskich obchodów dwusetnych urodzin założyciela zakonu Salezjan, który oprócz tego jest także patronem naszego grajdołka. Tradycyjna trzydniowa impreza to nie są tanie rzeczy! A wszystko to pod płaszczykiem dotowania kultury w mieście, w powiecie i w gminie.

A jak się komuś to nie podoba? Póki co, pozostaje mu jedynie sączyć browara na jednej z nielicznych pustych ławek w mieście uważnie wypatrując patrolu straży miejskiej, niestrudzenie tropiącego ławkowych piwoszy. Nic ponad to. Dotowany z miejskiej kasy Life Festival Oświęcim dla większości mieszkańców miasta wciąż pozostaje zbyt kosztowny a tańszy oczywiście być nie może, gdyż pan Darek Maciborek jak wiadomo, księdzem nie jest.

niedziela, 26 lipca 2015

ZLIKWIDUJMY STRAŻ MIEJSKĄ W BRZESZCZACH PODCZAS REFERENDUM 9 SIERPNIA 2015

Przypominamy, że referendum gminne dotyczące dalszego istnienia Straży Miejskiej w Brzeszczach odbędzie się w dniu 9 sierpnia 2015 roku w godzinach 7.00 - 21.00 w lokalach obwodowych komisji do spraw referendum.

POWIEDZ NIE DLA STRAŻY MIEJSKIEJ
W BRZESZCZACH! 
  
PAMIĘTAJ! TERAZ TWÓJ RUCH!

sobota, 25 lipca 2015

Słowo na niedzielę: "Książe Kościoła" chciałby odejść na wcześniejszą emeryturę

Jeden z najbardziej twardogłowych członków polskiego episkopatu, abp. Józef Michalik napisał do papieża list z prośbą o zwolnienie go z posługi biskupiej, którą pełni od 1993 roku. Swą prośbę motywuje potrzebą odpoczynku. Tak to już w katolickim kościele jest, że na emeryturę może przejść nie tylko sam papież ale i kapłani. Przy czym termin odejścia na emeryturę poszczególnych kapłanów jest zupełnie umowny, choć zgodnie z prawem kanonicznym wiek emerytalny dla biskupów to 75 lat. Wcześniejsze przejście na emeryturę kapłana nie zależy nawet nie od tego ile zdążył "przeskrobać" w czasie swej kapłańskiej kariery lecz od tego, na ile wyprowadziło to z równowagi jego przełożonych. Niektórzy kapłani mimo młodego wieku już korzystają z łaski bycia emerytowanym księdzem. Tymczasem w/w arcypasterz, słynący m.in. z żarliwej obrony księdza pedofila z Tylawy, zgnojenia policjanta, który śmiał go ukarać mandatem drogowym czy procesami z feministkami, które ustawicznie obrażał, musi pocić się w swej fluorescencyjnej czapeczce do kwietnia 2016. Teoretycznie dopiero wtedy zgodnie z obowiązującym prawem mógłby on zacząć zażywać rozkoszy bycia arcybiskupem seniorem lub puchnąć z dumy na myśl o tym, że sam papież poprosił go o to, by nadal pełnił on swą posługę jeszcze przez jakiś czas. Teoretycznie...

Dokładnie nie wiadomo dlaczego JE metropolita przemyski arcybiskup Józef Michalik chciałby już teraz "odpocząć" od pełnienia tak zaszczytnej, intratnej i mało pracochłonnej funkcji. Biorąc pod uwagę dotychczasowe "dokonania" Jego Eminencji wolałbym chyba nie wiedzieć... 

Z drugiej strony to całkiem ciekawa perspektywa bycia arcybiskupem seniorem, która zarówno niczego nie wyklucza (kanclerz kurii przemyskiej informuje, że "na miarę swoich sił abp. Józef Michalik w dalszym ciągu będzie uczestniczył w życiu Kościoła oraz w życiu społecznym i religijnym") jak i sprawia, że podobnie jak biskup senior Dydycz, Pacyfikiem (głupoty - przyp. M.N.) zwany, będzie mógł nadal publicznie głosić swe brednie, unikając jakiejkolwiek odpowiedzialności ze strony dotychczasowych przełożonych. Poza tym, jak pokazuje przykład innego byłego już arcybiskupa Damiana Zimonia, chatka emerytowanego arcyfioleta wcale nie musi być ciasna i licha, niczym betlejemska stajenka...

poniedziałek, 20 lipca 2015

Dziękuję że mi zaufaliście

Koleżanki i koledzy z partii Twój Ruch,

Chciałbym serdecznie podziękować Wam za zaufanie jakim mnie obdarzyliście, rekomendując mnie na lidera listy wyborczej partii Twój Ruch w okręgu nr 12, obejmującym powiaty: chrzanowski, myślenicki, oświęcimski, wadowicki i suski. Dzięki Wam mogłem stać się jedyną w Polsce "jedynką", która została nią nie dlatego, że miała ogromne "parcie" na to by nią zostać, lecz pomimo tego, że takiego "parcia" nie miała. Byłem i nadal jestem gotów wziąć udział w nadchodzących wyborach parlamentarnych z dowolnego miejsca na liście. 

Na ostatnim, sobotnim zjeździe Krajowej Rady Politycznej Twojego Ruchu została podjęta uchwała o woli kandydowania ze wspólnej listy Zjednoczonej Lewicy. Mam nadzieję, że przy układaniu list w poszczególnych okręgach nasi koalicjanci wykażą podobną postawę i nie będą przedkładać własnych ambicji nad dobro całej lewicy. Chciałbym tutaj zauważyć, że zjednoczenie środowisk lewicowych od dawna było moim marzeniem, które w miarę moich możliwości udało mi się zrealizować tworząc w ubiegłym roku wspólne listy kandydatów do Rady Miasta Oświęcim i Rady Powiatu Oświęcim. A było to w czasach, gdy Miller z Palikotem nie potrafili jeszcze ze sobą rozmawiać jak polityczni partnerzy... My, koleżanki i koledzy z oświęcimskiego klubu Twój Ruch już wtedy potrafiliśmy usiąść do stołu i porozumieć się m.in. z naszymi kolegami i koleżankami z oświęcimskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Do dziś jestem z tego dumny!

"Zgoda buduje" - z takim hasłem startowałem w ubiegłorocznych wyborach samorządowych i jak widać, nie był to pusty slogan. Obecnie wbrew pozorom, pozostaje ono wciąż aktualne. Swego czasu potrafiliśmy w Oświęcimiu zaakceptować naszych koalicjantów zarówno na czele listy kandydatów do Rady Powiatu Oświęcim jak i koalicyjnego kandydata na Prezydenta Miasta Oświęcim. Mam nadzieję, że dziś, w skali całego kraju też tak potraficie.

Zgoda buduje. Pamiętajcie o tym.

sobota, 18 lipca 2015

Słowo na niedzielę: Szlakiem świętego Jana Pawła II

Arcybiskup Józef Wesołowski, podobnie jak niegdyś św. Jan Paweł II jest obywatelem Watykanu. Został on wybrany arcybiskupem przez samego Papieża Jana Pawła II, więc o jakiejkolwiek pomyłce nie może być mowy (Papież jest podobno nieomylny). Tak jak swego czasu święty Jan Paweł II tak i teraz, arcybiskup Józef Wesołowski realizuje (oficjalnie zniesione) zapisy tajniej instrukcji Crimen Sollicitationis, nakazujące ukrywanie prawdy dotyczącej m.in. skandali pedofilskich w Kościele katolickim. I podobnie jak ongiś święty Jan Paweł II, arcybiskup Józef Wesołowski (powoli) dochodzi do zdrowia w tej samej rzymskiej poliklinice Gemelli. 

Księdzu arcybiskupowi Józefowi Wesołowskiemu życzymy więc szybkiego powrotu do zdrowia oraz pielgrzymki na Krzeptówki. Widok krzyża na Giewoncie podobno dobrze robi na skołatane serce księdza. Świadczy bowiem o tym, że w tym ciemnym kraju duchowni hierarchowie tuszujący pedofilię wciąż mogą nie tylko w spokoju wysłuchać "Barki" lub "Abba Ojcze" ale nawet oczekiwać pośmiertnego "Santo subito" oraz bycia przerobionym na relikwie przez specjalistę Dziwisza.

Jedno tylko różni Jego Eminencję księdza arcybiskupa Józefa Wesołowskiego od Jego Eminencji świętego Karola Wojtyły: Prywatne listy księdza arcybiskupa Wesołowskiego już dawno zostały spalone, więc książki z tego nie będzie, niestety.

piątek, 17 lipca 2015

Weź przykład Albercie!

Nie sądziłem, że kiedykolwiek jako przykład właściwej postawy przytoczę Prezydenta Miasta Oświęcim Janusza Chwieruta. Z pewną taką nieśmiałością muszę przyznać: Bierz z tego przykład Wójcie, Starosto, Prezydencie itp.
Tymczasem Wójt Gminy Oświęcim Albert Bartosz, który również zaszczycił swoim patronatem to KULTturalne wydarzenie poinformował, że przy tej okazji z pustawej kasy Gminy Oświęcim na tacę rzucono bagatela 1680,00 zł.